Najlepszego z okazji Dnia Kobiet!
Według mnie to święto jest lepsze od Walentynek... o wiele lepsze! Dostałam różyczkę i sie ciesze jak głupia x3 Więc z tej pięknej okazji wymyśliłam sobie jednorazówko-coś. Nudzie mi się chyba i to bardzo... jednak jakoś mi to nie wyszło i nawet żałuje ze to wstawiam ale już obiecałam xD Jak nie chcesz to nie komentuj xDJeszcze raz naj naj i zapraszam do czytania... więc co by było gdyby chłopacy byli kobietami...
Otworzyłam oczy spoglądając na kalendarz. Jest dzisiaj 8 marca czyli Dzień Kobiet. Jestem ciekawa czy chłopacy coś wymyślili z okazji tego dnia. Wstałam poprawiając włosy i w piżamie wyszłam z pokoju. Wszyscy chyba spali ponieważ nikogo nie było słychać. Zauważyłam że drzwi od pokoju Carlosa zaczęły się otwierać a przez nie wyszła jakaś… brunetka? Była w samej bieliźnie, miała długie ciemne włosy i ciemną karnacje. Otworzyłam szeroko usta i przewaliłam sobie z liścia, miałam nadzieje ze to sen!
- Eeeee… cześć… ty… tam… eeee – wskazałam na pokój.
- Ja tam śpię – zaśmiała się słodko – cześć kochanie – podeszła do mnie i chciała pocałować. Szybko odepchnęłam ją od siebie z obrzydzeniem. Jakie pocałować?!
- Powaliło cię?! Najpierw wychodzisz sobie z pokoju mojego chłopaka jak gdyby nigdy nic a teraz chcesz mnie pocałować?! – krzyknęłam przerażona.
- Pati dobrze się czujesz? To ja, Carlos – uśmiechną się. Matko… mój chłopak jest dziewczyną! Ale jak to… jak to możliwe do cholery?! Zrobiłam wielkie oczy i zaczęłam krzyczeć na cały głos. Nagle przestraszona przybiegła Sylwia z Vai… do nich dołączyła trójka innych dziewczyn.
- Czemu jest aż 6 dziewczyn? – zapytał „Carlos”.
- Co ty gadasz… - zaczęła jakaś blondynka patrząc w dół – ja mam cycki?! – zaczęła się macać po ciele wystraszona – jestem dziewczyną! Dlaczego ja jestem dziewczyną?!
- Znaczy że – Sylwia podeszła do jakieś brunetki z grzywką – James?
- Taaaak? – kiwną głową również macając się po ciele. Chłopacy zamienili się w dziewczyny… What the fuck?
- Dobre aktorki z was… ohhh kto by się spodziewał takiego prezentu na dzień kobiet – zaśmiała się Vai. Podeszłam bliżej tego Carlosa i zobaczyłam że to jest on… oni na prawdę są dziewczynami!
- Uzgodnijmy coś która jest którym – spojrzałam na nich zagubiona – blondynka to jest Kendall, grzyweczka to James, latynoska to Carlos a ta z ciemnymi włosami to Logan – wskazałam na nich – to jest chore… znam życie to tylko głupi sen – chwyciłam się za głowę.
- Ja chce wiedzieć jak to się stało?! – krzyknęła Sylwia.
- Obudziliśmy się tak… nie wiem jak to możliwe – wzruszył rękami James.
- Tylko się nie molestujcie bo dziewczyny zdradzicie – wybuchła śmiechem Vai.
- Chodźmy lepiej na śniadanie – machnął ręką Logan.
- Pewnie laskaaa – kiwnęli głową Carlos, James i Kendall i wyszli za nim do kuchni.
- Dziewczyny widocznie nie jesteśmy jedyne – założyłam rękę na rękę.
- Jakiś plan? – spojrzała na mnie Sylwia.
- Zmusić ich do pracy jako dziwki – klasnęła w ręce Vai.
- Nieee – pokręciłam głową – sprawmy aby mieli nieprzyjemną lekcje z tego jak to jest być kobietą… myślą że tak łatwo… no chyba nie – zaśmiałam się i poszłam do pokoju. Operacja „Kobiety są lepsze!” właśnie się zaczęła. Zobaczymy czy faceci dadzą radę być kobietami…
*Z punktu widzenia Logana*
Super być dziewczyną! Mamy dzisiaj swoje święto wiec kłaniać
się… i całkiem seksowny jestem jako laska. Nie wiem czemu niektórzy tak marudzą
to jest fajne! I do tego cycki 24/7 ^^ Usiedliśmy się przy stole, fajnie jest
założyć nogę na nogę jak coś cie nie kłuje xD
- To co jemy dziewczęta? – zarzucił włosami James.
- Może jogurcik niskokaloryczny – machną ręką Carlos.
- Wiemy wszystko jak być dziewczynkami – zachichotał Kendall – chłopacy mają trudniej
- Powaliło was? – zapytała Vai stajać w drzwiach – to co wy robicie to zachowanie jakiś plastików…
- Ja jestem zła bo James ma lepszą grzywkę niż ja – warknęła Sylwia.
- To jest dziwne… - przyszła Pati z laptopem – w necie piszą że wszyscy faceci są teraz kobietami… nie jesteście jedynymi
- Co?! – wszyscy krzyknęliśmy patrząc na nią.
- I tak pewnie okaże się to głupim snem jak to jest zawsze w moim życiu… - kiwnęła głową brunetka – teraz wy chłopacy… dziewczyny. Chcecie wiedzieć jakie są dziewczyny? Dzisiejszy dzień będzie nauką dla was – poruszała cwano brwiami. Muszę przyznać że się wystraszyłem trochę…
- To będzie łatwizna – do Sylwii podszedł James i chciał ja pocałować jednak ta szybko się odsunęła.
- Nie jestem lesbijka wiec mnie nie całuj! Do tego chłopacy powinni pocałować dziewczynę… laski nie zaczynają – uśmiechnęła się Sylwia.
- Zakaz miziu miziu – zaśmiała się Vai.
- To niby co teraz będziemy robić? – spojrzałem na nie.
- Pójdziemy na zakupy! Większość kobiet uwielbia zakupy… wy też – Pati zaciągnęła nas do gościnnego pokoju. Nasza 4 usiadła na łóżku patrząc na dziewczyny z ciekawością. One o czymś gadały i miały z tego niezły ubaw…
- Jeśli chcecie być dziewczynami musicie jakoś wyglądać… fryzury to nie problem ale stroje i makijaż to już filozofia – powiedziała Sylwia. Spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem.
- Założenie jakiś ciuszków i pomalowanie się tuszem to filozofia? – zapytał Kendall.
- Kochanie powaliłaś nas teraz – pad na ziemie James.
- No to won ubierzcie się w coś geniusze – Vai wskazała na drzwi. Wstaliśmy kierując się do drzwi… co w tym trudnego coś ubrać?
- To co jemy dziewczęta? – zarzucił włosami James.
- Może jogurcik niskokaloryczny – machną ręką Carlos.
- Wiemy wszystko jak być dziewczynkami – zachichotał Kendall – chłopacy mają trudniej
- Powaliło was? – zapytała Vai stajać w drzwiach – to co wy robicie to zachowanie jakiś plastików…
- Ja jestem zła bo James ma lepszą grzywkę niż ja – warknęła Sylwia.
- To jest dziwne… - przyszła Pati z laptopem – w necie piszą że wszyscy faceci są teraz kobietami… nie jesteście jedynymi
- Co?! – wszyscy krzyknęliśmy patrząc na nią.
- I tak pewnie okaże się to głupim snem jak to jest zawsze w moim życiu… - kiwnęła głową brunetka – teraz wy chłopacy… dziewczyny. Chcecie wiedzieć jakie są dziewczyny? Dzisiejszy dzień będzie nauką dla was – poruszała cwano brwiami. Muszę przyznać że się wystraszyłem trochę…
- To będzie łatwizna – do Sylwii podszedł James i chciał ja pocałować jednak ta szybko się odsunęła.
- Nie jestem lesbijka wiec mnie nie całuj! Do tego chłopacy powinni pocałować dziewczynę… laski nie zaczynają – uśmiechnęła się Sylwia.
- Zakaz miziu miziu – zaśmiała się Vai.
- To niby co teraz będziemy robić? – spojrzałem na nie.
- Pójdziemy na zakupy! Większość kobiet uwielbia zakupy… wy też – Pati zaciągnęła nas do gościnnego pokoju. Nasza 4 usiadła na łóżku patrząc na dziewczyny z ciekawością. One o czymś gadały i miały z tego niezły ubaw…
- Jeśli chcecie być dziewczynami musicie jakoś wyglądać… fryzury to nie problem ale stroje i makijaż to już filozofia – powiedziała Sylwia. Spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem.
- Założenie jakiś ciuszków i pomalowanie się tuszem to filozofia? – zapytał Kendall.
- Kochanie powaliłaś nas teraz – pad na ziemie James.
- No to won ubierzcie się w coś geniusze – Vai wskazała na drzwi. Wstaliśmy kierując się do drzwi… co w tym trudnego coś ubrać?
*Z punktu widzenia Sylwii*
Czekałyśmy chwile na dziewczyno-chłopaków. Myślą że bycie
dziewczynami jest takie łatwe… jebie ich. Jako pierwszy wszedł Carlos który
wyglądał… jaki idiota xD
- Eeee… ty w pornosie chcesz występować? – zapytała Pati.
- Normalnie jak różowa dziwka – Vai padła na podłogę z śmiechem.
- No co… słodko wyglądam ^^ - zaśmiał się Carlos.
- Jak debil który uważa że każda dziewczyna powinna tak chodzić – przewróciłam oczami.
- Jedna jakby chodziła to bym się nie obraził – poruszał brwiami Carlos.
- Następny!!! – krzyknęła Pati wyganiając go z pokoju. Siedziałyśmy tak na łóżku jak jacyś sędziowie… całkiem fajnie. Po Carlosie wszedł Logan w różowym sweterku i zielonej kurtce… ciekawe xD
- Co jeden to lepszy – powiedziała Vai.
- Logan wyglądasz strasznie… jest gorąco a ty w kurtce! Do tego płakać mi się chce jak cie widzę – jęknęła Pati.
- Jest lepiej niż Carlos ale i tak nie zmienia to faktu ze jest źle… następny! – machnęłam ręką.
- Co chcecie od tego stroju? Jest w moim stylu – uśmiechną się Logan.
- Nie kompromituj się bardziej – dodała Vai.
- Nie podoba się? – zapytał smutny.
- NIE! – krzyknęłyśmy a Logan wystraszony wybiegł z pokoju. Następna nasza miss BTR to Kendall który całkiem fajnie wyglądał. Koszula jak zawsze, do tego dresowa spódniczka i rajstopy.
- Mi się podoba ale jakby nie było rajstop… nie lubię rajstop – skrzywiła się Pati.
- Kendall wiesz że masz obsesje na punkcie koszul? – podniosłam brew.
- Wcale ze nie – tupną nogą zły.
- Dodatkowe punkty za doskonały foch… brawo – klasnęła w ręce Pati.
- Vai a ty co na to? – szturchnęłam ją.
- Za dziewczęce – jęknęła opierając się o mnie.
- Dajcie ostatniego… aż jestem ciekawa jak wygląda James – zaśmiałam się. Długo nie minęło a do środka weszła brunetka w długiej, czerwonej, balowej sukni! Odwala mu…
- Eeeee… - spojrzałyśmy na niego przekręcają głowami.
- Jestem księżniczką – zrobił obrót i zarzucił włosami.
- Chyba idiotów… to nie bal! – krzyknęłam do niego.
- Jak barbi wyglądasz – zaśmiała się Vai.
- Ale kiecka ładna – kiwnęła głową Pati – dobra widzę ze żaden nie umie się ubrać…
- Eeee… ty w pornosie chcesz występować? – zapytała Pati.
- Normalnie jak różowa dziwka – Vai padła na podłogę z śmiechem.
- No co… słodko wyglądam ^^ - zaśmiał się Carlos.
- Jak debil który uważa że każda dziewczyna powinna tak chodzić – przewróciłam oczami.
- Jedna jakby chodziła to bym się nie obraził – poruszał brwiami Carlos.
- Następny!!! – krzyknęła Pati wyganiając go z pokoju. Siedziałyśmy tak na łóżku jak jacyś sędziowie… całkiem fajnie. Po Carlosie wszedł Logan w różowym sweterku i zielonej kurtce… ciekawe xD
- Co jeden to lepszy – powiedziała Vai.
- Logan wyglądasz strasznie… jest gorąco a ty w kurtce! Do tego płakać mi się chce jak cie widzę – jęknęła Pati.
- Jest lepiej niż Carlos ale i tak nie zmienia to faktu ze jest źle… następny! – machnęłam ręką.
- Co chcecie od tego stroju? Jest w moim stylu – uśmiechną się Logan.
- Nie kompromituj się bardziej – dodała Vai.
- Nie podoba się? – zapytał smutny.
- NIE! – krzyknęłyśmy a Logan wystraszony wybiegł z pokoju. Następna nasza miss BTR to Kendall który całkiem fajnie wyglądał. Koszula jak zawsze, do tego dresowa spódniczka i rajstopy.
- Mi się podoba ale jakby nie było rajstop… nie lubię rajstop – skrzywiła się Pati.
- Kendall wiesz że masz obsesje na punkcie koszul? – podniosłam brew.
- Wcale ze nie – tupną nogą zły.
- Dodatkowe punkty za doskonały foch… brawo – klasnęła w ręce Pati.
- Vai a ty co na to? – szturchnęłam ją.
- Za dziewczęce – jęknęła opierając się o mnie.
- Dajcie ostatniego… aż jestem ciekawa jak wygląda James – zaśmiałam się. Długo nie minęło a do środka weszła brunetka w długiej, czerwonej, balowej sukni! Odwala mu…
- Eeeee… - spojrzałyśmy na niego przekręcają głowami.
- Jestem księżniczką – zrobił obrót i zarzucił włosami.
- Chyba idiotów… to nie bal! – krzyknęłam do niego.
- Jak barbi wyglądasz – zaśmiała się Vai.
- Ale kiecka ładna – kiwnęła głową Pati – dobra widzę ze żaden nie umie się ubrać…
*Z punktu widzenia Vai*
Znowu zebraliśmy się w pokoju gościnnym… mamy zamiar trochę
dobić chłopaków wiec wooohooo i jedziemy.
- Żeby być jak dziewczyna musicie nosić odpowiednia bieliznę… - zaczęła Sylwia.
- No mamy na sobie – zaśmiał się Logan.
- O to chodzi – powiedziała Pati pokazując im stringii xD Ich mina… bezcenna xD
- Mamy w tym chodzić? – wskazał na nie James.
- Uważaj bo strasznie się wbijają – założyłam mu stringii na głowę z śmiechem.
- Tutaj macie ubrania i widzimy się za chwilę. Każdy z was dostanie w nagrodę szpilki! – klasnęła w ręce Sylwia. Myślałam ze tam padnę z śmiechu… oni nie wiedzą w co się wpakowali.
Każdy po 15min przyszedł w strasznie wysokich szpilkach. W miarę trzymali się na nogach i fajnie wyglądali. Carlos, James, Logan i Kendall od teraz będą dziewczyńskim zespołem… oooo słodkie ^^
- Te stringii są straszne! – warknął Kendall.
- Jak w tym czymś się chodzi?! – zapytał Carlos prawie upadając.
- Chociaż jesteś wyższy – zaśmiał się James.
- Jeśli chcecie się nauczyć chodzić to tak… - Pati przeszła się po pokoju jak modelka i wróciła – teraz wy
- No spoko… - Logan jako pierwszy próbował się przejść jednak się wywalił na Kendalla który upadł na Jamsa a ten na Carlosa. Zrobiłyśmy wielkie oczy i wybuchłyśmy śmiechem.
- Każda niech zabierze swojego i pójdźcie gdzieś z nim… ja zabiorę Logana i Kendalla – wytarłam łzy od śmiechu.
- To bezpieczne abyśmy się rozdzielili? – zapytał Kendall.
- Szkoda ze nie macie okresu… to by było dobre – zaśmiała się Sylwia.
- Czemu na nią przeszło moje wariowanie? – tupnęłam nogą.
- Ehhh dziewczyny bieście ich i won gdzieś – Pati pomogła wstać Carlosowi i wyszli.
- Dobra moi idioci chodźcie – chwyciłam panienkę Logana i Kendalla i wyszliśmy z domu. Nie mam za bardzo pojęcia co im pokazać… powiedzieć… przecież za bardzo nie wiem jak być dziewczyną.
- Gdzie idziemy? – zapytał Kendall powoli idąc i próbując się nie wywalić na szpilkach.
- Może do jakiegoś parku… poderwiecie jakiś gości – zastanowiłam się – których przecież nie ma – walnęłam się w czoło – to możemy iść do salonu piękności! Ohhh to będzie ciekawe
- Zrobią nam pazurki i to straszne? – podniósł brew blondyn.
- Jak chcesz nam powiedzieć jakie są laski jak ty zachowujesz się jak chłopak – zaśmiał się Logan.
- Jestem bardziej dziewczyńska niż ci się zdaje! Debile z was – warknęłam i udaliśmy się w kierunku salonu piękności.
- Żeby być jak dziewczyna musicie nosić odpowiednia bieliznę… - zaczęła Sylwia.
- No mamy na sobie – zaśmiał się Logan.
- O to chodzi – powiedziała Pati pokazując im stringii xD Ich mina… bezcenna xD
- Mamy w tym chodzić? – wskazał na nie James.
- Uważaj bo strasznie się wbijają – założyłam mu stringii na głowę z śmiechem.
- Tutaj macie ubrania i widzimy się za chwilę. Każdy z was dostanie w nagrodę szpilki! – klasnęła w ręce Sylwia. Myślałam ze tam padnę z śmiechu… oni nie wiedzą w co się wpakowali.
Każdy po 15min przyszedł w strasznie wysokich szpilkach. W miarę trzymali się na nogach i fajnie wyglądali. Carlos, James, Logan i Kendall od teraz będą dziewczyńskim zespołem… oooo słodkie ^^
- Te stringii są straszne! – warknął Kendall.
- Jak w tym czymś się chodzi?! – zapytał Carlos prawie upadając.
- Chociaż jesteś wyższy – zaśmiał się James.
- Jeśli chcecie się nauczyć chodzić to tak… - Pati przeszła się po pokoju jak modelka i wróciła – teraz wy
- No spoko… - Logan jako pierwszy próbował się przejść jednak się wywalił na Kendalla który upadł na Jamsa a ten na Carlosa. Zrobiłyśmy wielkie oczy i wybuchłyśmy śmiechem.
- Każda niech zabierze swojego i pójdźcie gdzieś z nim… ja zabiorę Logana i Kendalla – wytarłam łzy od śmiechu.
- To bezpieczne abyśmy się rozdzielili? – zapytał Kendall.
- Szkoda ze nie macie okresu… to by było dobre – zaśmiała się Sylwia.
- Czemu na nią przeszło moje wariowanie? – tupnęłam nogą.
- Ehhh dziewczyny bieście ich i won gdzieś – Pati pomogła wstać Carlosowi i wyszli.
- Dobra moi idioci chodźcie – chwyciłam panienkę Logana i Kendalla i wyszliśmy z domu. Nie mam za bardzo pojęcia co im pokazać… powiedzieć… przecież za bardzo nie wiem jak być dziewczyną.
- Gdzie idziemy? – zapytał Kendall powoli idąc i próbując się nie wywalić na szpilkach.
- Może do jakiegoś parku… poderwiecie jakiś gości – zastanowiłam się – których przecież nie ma – walnęłam się w czoło – to możemy iść do salonu piękności! Ohhh to będzie ciekawe
- Zrobią nam pazurki i to straszne? – podniósł brew blondyn.
- Jak chcesz nam powiedzieć jakie są laski jak ty zachowujesz się jak chłopak – zaśmiał się Logan.
- Jestem bardziej dziewczyńska niż ci się zdaje! Debile z was – warknęłam i udaliśmy się w kierunku salonu piękności.
*Z punktu widzenia Kendalla*
Weszliśmy do wielkiego budynku gdzie wszystko było takie
radosne, kwieciste i różowe. Moim zdaniem za dużo tej słodkości… o wiele za
dużo.
- Zaczniemy najpierw od ogarnięcia tych waszych mordek – uśmiechnęła się Vai – ej laska z fartuchem chodź tutaj zabierz ich na ogarniecie mordy!
- Dzień Dobry witamy w naszym salonie piękności. Oczyścimy waszą skórę wiec zapraszam na fotele – wskazała na fotele. Niepewnie usiadłem się razem z Loganem a Vai rozłożyła się na kanapie.
- Zrobimy wam nawilżającą maseczkę – zaśmiała się jedna dziewczyna i nałożyła nam jakieś maści na twarze. Później dały nam na oczy ogórki i zaczęły malować paznokcie… to jest raj!
- Vai kocham cie że nas tu zabrałaś – szepnął Logan.
- Zobaczymy – oderwała się od gazety. Kiedy zmyły nam makijaż szybko chwyciły za jakieś szczypce i podeszły do nas.
- Czas na skubanie brwi – przyłożyła metalowe coś do mojej twarzy.
- Co?! – zapytałem kiedy zaczęły skubać nam brwi. Niemiłosiernie krzyczałem razem z Loganem a Vai… ona turlała się z śmiechu po podłodze.
- To boli! – pisnął Logan który miał już łzy w oczach.
- I skończone… - kiwnęła głową babka.
- Na reszcie! – wytarłem łzy oddychając głęboko.
- Jeszcze tylko depilacja… nałożymy wam wosk i będzie dobrze – zaczęła szukać czegoś po szafkach. Spojrzałem na Logana z wystraszoną miną i wstaliśmy.
- Nigdy! To są tortury! – krzykną Logan.
- Chcesz być piękną trzeba cierpieć – zaśmiała się niebieska.
- Wygrałaś!!! – wskazaliśmy na nią i z krzykiem wybiegliśmy z salonu. Nie wiem jak dziewczyny umieją wytrzymać takie coś! Do tego robią to z własnej woli…
- Zaczniemy najpierw od ogarnięcia tych waszych mordek – uśmiechnęła się Vai – ej laska z fartuchem chodź tutaj zabierz ich na ogarniecie mordy!
- Dzień Dobry witamy w naszym salonie piękności. Oczyścimy waszą skórę wiec zapraszam na fotele – wskazała na fotele. Niepewnie usiadłem się razem z Loganem a Vai rozłożyła się na kanapie.
- Zrobimy wam nawilżającą maseczkę – zaśmiała się jedna dziewczyna i nałożyła nam jakieś maści na twarze. Później dały nam na oczy ogórki i zaczęły malować paznokcie… to jest raj!
- Vai kocham cie że nas tu zabrałaś – szepnął Logan.
- Zobaczymy – oderwała się od gazety. Kiedy zmyły nam makijaż szybko chwyciły za jakieś szczypce i podeszły do nas.
- Czas na skubanie brwi – przyłożyła metalowe coś do mojej twarzy.
- Co?! – zapytałem kiedy zaczęły skubać nam brwi. Niemiłosiernie krzyczałem razem z Loganem a Vai… ona turlała się z śmiechu po podłodze.
- To boli! – pisnął Logan który miał już łzy w oczach.
- I skończone… - kiwnęła głową babka.
- Na reszcie! – wytarłem łzy oddychając głęboko.
- Jeszcze tylko depilacja… nałożymy wam wosk i będzie dobrze – zaczęła szukać czegoś po szafkach. Spojrzałem na Logana z wystraszoną miną i wstaliśmy.
- Nigdy! To są tortury! – krzykną Logan.
- Chcesz być piękną trzeba cierpieć – zaśmiała się niebieska.
- Wygrałaś!!! – wskazaliśmy na nią i z krzykiem wybiegliśmy z salonu. Nie wiem jak dziewczyny umieją wytrzymać takie coś! Do tego robią to z własnej woli…
*Z punktu widzenia Carlosa*
Szliśmy przez miasto już dość długo. Dziwnie się patrzy jak są
same dziewczyny… i żadnego chłopaka. Doszliśmy do kina gdzie właśnie była jakaś
premiera nowego filmu.
- Wiec Carlos… - spojrzała na mnie Pati – przestań marać się po cyckach!
- Sorka skarbie – dałem ręce za siebie – co tu robimy?
- Dzisiaj jest premiera nowego, romantycznego i wzruszającego filmu o miłości – uśmiechnęła się zachwycona.
- Ja chce na filmy akcji! Jak się bija! – klasnąłem w ręce.
- Prawdziwa dziewczyna kocha romansy… przy których płacze! – chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do kasy. Nie chce oglądać jakiś filmów dla dziewczyn o miłości… to głupie i nudne. Usiedliśmy na miejscach, Pati co chwile mnie uciszyła bo za głośno jadłem popcorn… co za ludzie.
- Jesteś gotowy? – poruszała brwiami szczęśliwa.
- Może by tak coś innego porobić? – chciałem ją pocałować a ona… przywaliła mi z liścia.
- Dziewczyn nie całuje – wystawiła mi język.
- Niektóre dziewczyny na powitanie się całują! – rozłożyłem ręce.
- W policzek człowieku… ciii film się zaczyna – rozsiadła się wygodnie i spojrzała na ekran. Przewróciłem oczami i zrobiłem dokładnie to samo. Film był o jakieś dziewczynie która próbowała znaleźć chłopaka, wpadła przez przypadek na jakiegoś mega przystojniaka w którym się zakochała. Okazało się ze jest żołnierzem i wyjeżdża na wojnę… Ona przed wyjazdem pobiegła do niego aby się pożegnać bo nie wiadomo czy wróci. Dostaje później list że chłopak zginął.
- Super ten film – szepnęła do mnie Pati – eee Carlos ty płaczesz? – zapytała widząc że wycieram łzy.
- Co? Nie nie nie… - spojrzałem na ekran – dlaczego on musiał zginąć!? – przytuliłem brunetkę i wybuchłem płaczem.
- Już, już kochanie… to tylko film nie płacz – odwzajemniła uścisk i pogłaskała po włosach – 1:0 dla dziewczyn – zaśmiała się cicho.
- Wiec Carlos… - spojrzała na mnie Pati – przestań marać się po cyckach!
- Sorka skarbie – dałem ręce za siebie – co tu robimy?
- Dzisiaj jest premiera nowego, romantycznego i wzruszającego filmu o miłości – uśmiechnęła się zachwycona.
- Ja chce na filmy akcji! Jak się bija! – klasnąłem w ręce.
- Prawdziwa dziewczyna kocha romansy… przy których płacze! – chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do kasy. Nie chce oglądać jakiś filmów dla dziewczyn o miłości… to głupie i nudne. Usiedliśmy na miejscach, Pati co chwile mnie uciszyła bo za głośno jadłem popcorn… co za ludzie.
- Jesteś gotowy? – poruszała brwiami szczęśliwa.
- Może by tak coś innego porobić? – chciałem ją pocałować a ona… przywaliła mi z liścia.
- Dziewczyn nie całuje – wystawiła mi język.
- Niektóre dziewczyny na powitanie się całują! – rozłożyłem ręce.
- W policzek człowieku… ciii film się zaczyna – rozsiadła się wygodnie i spojrzała na ekran. Przewróciłem oczami i zrobiłem dokładnie to samo. Film był o jakieś dziewczynie która próbowała znaleźć chłopaka, wpadła przez przypadek na jakiegoś mega przystojniaka w którym się zakochała. Okazało się ze jest żołnierzem i wyjeżdża na wojnę… Ona przed wyjazdem pobiegła do niego aby się pożegnać bo nie wiadomo czy wróci. Dostaje później list że chłopak zginął.
- Super ten film – szepnęła do mnie Pati – eee Carlos ty płaczesz? – zapytała widząc że wycieram łzy.
- Co? Nie nie nie… - spojrzałem na ekran – dlaczego on musiał zginąć!? – przytuliłem brunetkę i wybuchłem płaczem.
- Już, już kochanie… to tylko film nie płacz – odwzajemniła uścisk i pogłaskała po włosach – 1:0 dla dziewczyn – zaśmiała się cicho.
*Z punktu widzenia Jamsa*
- No to kochanie co robimy? – objąłem Sylwie kiedy weszliśmy
do Galerii.
- Nie łap mnie tak zboczeńcu – odepchnęła mnie – idziemy na zakupy
- Uuuu ale się boje – machnąłem ręką – nadal myślę że macie lepiej
- Zobaczymy jak zajdziesz w ciąże i co miesiąc będziesz się męczył z okresem… - przewróciła oczami i poszła przed siebie do jakiegoś sklepu. Był to z butami… szczerze jakoś mało interesujące to jest.
- Możemy iść gdzieś indziej? – rozejrzałem się po sklepie.
- I ty jesteś dziewczyną jak nawet na widok butów nie piszczysz? Każdy lubi ładne buty… wybierz coś mała – klepnęła mnie w tyłek i poszła przed siebie.
- Ałaaa… - pomasowałem się po tyłku robiąc zdziwioną minę – dobra szukamy sobie butów – zacząłem chodzić pomiędzy półkami jednak jakoś nic mnie nie przekonało. To tylko buty.
- Jak ci idzie kochanie? – po jakimś czasie przyszła Sylwia z pudłami – kupiłam sobie takie ładne tenisówki i baleriny… no i jeszcze z 2 pary innych jakby mi się tamte zniszczyły – uśmiechnęła się.
- Po co ci tyle butów? – przekręciłem głowę.
- Nie jesteś ani trochę dziewczyną – zaśmiała się czerwona. Nagle poczułem taki straszny ból brzucha… taki ucisk jakbym miał tam skurcz.
- Masz coś na ból brzucha? – zapytałem zwijając się z bólu.
- Mam jakieś tabletki… Dobrze się czujesz? – podniosła brew.
- Chodź do łazienki – chwyciłem ją za rękę i mieliśmy iść do męskiej kiedy ona mnie pociągnęła do damskiej. Weszłam do kabiny… i zacząłem krzyczeć.
- James co się stało?! – walnęła kilka razy w drzwi.
- Ja krwawię!!! Mam krwotok! Umieram! Sylwia ratuj!!! – zacząłem krzyczeć i usłyszałem jej śmiech. Trochę się ogarniając spojrzałem na krew… matko co jest?!
- To się nazywa miesiączka. Dziewczyny mają to co miesiąc – zaśmiała się Sylwia.
- Co ja mam z tym zrobić?! Nie dość że brzuch tak strasznie boli to ciągle krew leci! – oparłem się.
- Trzymaj – rzuciła mi przez dolną szparę w drzwiach paczkę – masz podpaski i przyklej je… na stringii… - przytrzymała się drzwi i wybuchła śmiechem. Tak, tak bardzo śmieszne -.- Zrobiłem to co chciała i wyszedłem z łazienki trochę brudny od krwi. Na mój widok Sylwia padła na kolana i zaczęła płakać z śmiechu.
- To nie śmieszne! Nie wiem jak można takie coś wytrzymać – rozłożyłem ręce.
- Mam tak co miesiąc i nie narzekam… - uśmiechał się. Przyznaje że to jest straszne i nie wiem jak dziewczyny umieją coś takiego wytrzymać! Już chce być chłopakiem…
- Nie łap mnie tak zboczeńcu – odepchnęła mnie – idziemy na zakupy
- Uuuu ale się boje – machnąłem ręką – nadal myślę że macie lepiej
- Zobaczymy jak zajdziesz w ciąże i co miesiąc będziesz się męczył z okresem… - przewróciła oczami i poszła przed siebie do jakiegoś sklepu. Był to z butami… szczerze jakoś mało interesujące to jest.
- Możemy iść gdzieś indziej? – rozejrzałem się po sklepie.
- I ty jesteś dziewczyną jak nawet na widok butów nie piszczysz? Każdy lubi ładne buty… wybierz coś mała – klepnęła mnie w tyłek i poszła przed siebie.
- Ałaaa… - pomasowałem się po tyłku robiąc zdziwioną minę – dobra szukamy sobie butów – zacząłem chodzić pomiędzy półkami jednak jakoś nic mnie nie przekonało. To tylko buty.
- Jak ci idzie kochanie? – po jakimś czasie przyszła Sylwia z pudłami – kupiłam sobie takie ładne tenisówki i baleriny… no i jeszcze z 2 pary innych jakby mi się tamte zniszczyły – uśmiechnęła się.
- Po co ci tyle butów? – przekręciłem głowę.
- Nie jesteś ani trochę dziewczyną – zaśmiała się czerwona. Nagle poczułem taki straszny ból brzucha… taki ucisk jakbym miał tam skurcz.
- Masz coś na ból brzucha? – zapytałem zwijając się z bólu.
- Mam jakieś tabletki… Dobrze się czujesz? – podniosła brew.
- Chodź do łazienki – chwyciłem ją za rękę i mieliśmy iść do męskiej kiedy ona mnie pociągnęła do damskiej. Weszłam do kabiny… i zacząłem krzyczeć.
- James co się stało?! – walnęła kilka razy w drzwi.
- Ja krwawię!!! Mam krwotok! Umieram! Sylwia ratuj!!! – zacząłem krzyczeć i usłyszałem jej śmiech. Trochę się ogarniając spojrzałem na krew… matko co jest?!
- To się nazywa miesiączka. Dziewczyny mają to co miesiąc – zaśmiała się Sylwia.
- Co ja mam z tym zrobić?! Nie dość że brzuch tak strasznie boli to ciągle krew leci! – oparłem się.
- Trzymaj – rzuciła mi przez dolną szparę w drzwiach paczkę – masz podpaski i przyklej je… na stringii… - przytrzymała się drzwi i wybuchła śmiechem. Tak, tak bardzo śmieszne -.- Zrobiłem to co chciała i wyszedłem z łazienki trochę brudny od krwi. Na mój widok Sylwia padła na kolana i zaczęła płakać z śmiechu.
- To nie śmieszne! Nie wiem jak można takie coś wytrzymać – rozłożyłem ręce.
- Mam tak co miesiąc i nie narzekam… - uśmiechał się. Przyznaje że to jest straszne i nie wiem jak dziewczyny umieją coś takiego wytrzymać! Już chce być chłopakiem…
*Z punktu widzenia Pati*
Kiedy wróciliśmy do domu zauważyłam Jamesa umierającego na
kanapie, Logana i Kendalla którzy chowali się z strachu oraz Vai i Sylwie które
z śmiechu turlały się po podłodze. Nadal próbująca pocieszyć ryczącego Carlosa
spojrzałam na nich zdziwiona.
- Co się działo? – usadziłam Carlosa na fotelu, ten od razu zabrał poduszkę i w nią płakał.
- Normalny dzień z życia kobiet się stał – kiwnęła głowa Sylwia.
- Logan i Kendall byli ze mną w salonie piękności… i uciekli po skubaniu brwi – Vai zaczęła gadać jak dziecko.
- Za to James dostał okres i twierdził ze to krwotok i umiera – wybuchła śmiechem Sylwia.
- Ja byłam na romantycznym filmie i Carlos się poryczał… - wskazała na niego.
- Miałyście racje! – wstał Kendall – jesteście lepsze i bycie laskami to masakra!
- Mówcie dalej – kiwnęłam głową.
- Umiecie przechodzić przez tortury i to robicie z własnej woli! – dodał Logan.
- Jesteście boginiami i nie wiem jak to wytrzymujecie – mruknął James.
- On zginął! – Carlos zaczął coraz głośniej ryczeć.
- Laski górą jak zawsze! – przybiłyśmy piątkę z śmiechem.
- Od teraz traktujecie nas lepiej jasne?! – wskazała na nich Vai.
- Jasne! – powiedzieli razem.
*następnego dnia rano*
Obudziłam się po tym długim męczącym dniu… matko nie wiem ile oni będą jeszcze to przeżywać. James jęczał z bólu, Logan i Kendall to krzyczeli z bólu… a Carlos ryczał jak idiota. Zeszłam na dół gdzie zobaczyłam czerwony dywan i chłopaków? Są już normalni!
- O co chodzi? – weszłam do kuchni.
- Skoro wczoraj był dzień kobiet i nie mogliśmy pracować to odwdzięczymy się – powiedział Carlos dając mi bukiet róż i całując – najlepszego
- Te naleśniki są boskie! – jęknęła Vai która miała w buzi naleśniki.
- A Bóg ma chyba ADHD że odwala coś z chłopakami – zaśmiała się Sylwia.
- Nie chce wiedzieć co się stało ale cieszę się ze taki dzień był – kiwnęłam głową siadając przy stole. Tego dnia nie zapomnę nigdy… To było pomylone i chore…
- Co się działo? – usadziłam Carlosa na fotelu, ten od razu zabrał poduszkę i w nią płakał.
- Normalny dzień z życia kobiet się stał – kiwnęła głowa Sylwia.
- Logan i Kendall byli ze mną w salonie piękności… i uciekli po skubaniu brwi – Vai zaczęła gadać jak dziecko.
- Za to James dostał okres i twierdził ze to krwotok i umiera – wybuchła śmiechem Sylwia.
- Ja byłam na romantycznym filmie i Carlos się poryczał… - wskazała na niego.
- Miałyście racje! – wstał Kendall – jesteście lepsze i bycie laskami to masakra!
- Mówcie dalej – kiwnęłam głową.
- Umiecie przechodzić przez tortury i to robicie z własnej woli! – dodał Logan.
- Jesteście boginiami i nie wiem jak to wytrzymujecie – mruknął James.
- On zginął! – Carlos zaczął coraz głośniej ryczeć.
- Laski górą jak zawsze! – przybiłyśmy piątkę z śmiechem.
- Od teraz traktujecie nas lepiej jasne?! – wskazała na nich Vai.
- Jasne! – powiedzieli razem.
*następnego dnia rano*
Obudziłam się po tym długim męczącym dniu… matko nie wiem ile oni będą jeszcze to przeżywać. James jęczał z bólu, Logan i Kendall to krzyczeli z bólu… a Carlos ryczał jak idiota. Zeszłam na dół gdzie zobaczyłam czerwony dywan i chłopaków? Są już normalni!
- O co chodzi? – weszłam do kuchni.
- Skoro wczoraj był dzień kobiet i nie mogliśmy pracować to odwdzięczymy się – powiedział Carlos dając mi bukiet róż i całując – najlepszego
- Te naleśniki są boskie! – jęknęła Vai która miała w buzi naleśniki.
- A Bóg ma chyba ADHD że odwala coś z chłopakami – zaśmiała się Sylwia.
- Nie chce wiedzieć co się stało ale cieszę się ze taki dzień był – kiwnęłam głową siadając przy stole. Tego dnia nie zapomnę nigdy… To było pomylone i chore…